WIDUNKA
Czy znowu sięgnęłam po książkę, bo zauroczyła mnie okładka? Tak.
Czy znowu się zawiodłam? Nie.😎We mnie mieszka taki paradoks: bardzo nie lubię zmian, a jednocześnie tłumaczenie, że tak ma być, "bo zawsze tak było", doprowadza mnie do szału.
Polubiłam Mirę i dobrze bawiłam się podczas jej przygód. Wstyd przyznać, ale moja wiedza na temat Słowian nie wykracza poza bardzo podstawowe informacje, więc treść książki łykałam jak młody pelikan.😉 Imiona słowiańskie niesamowicie mnie rozczulały. A Roch, który tyle lat szukał jednego drzewa - bardzo wzruszał.
Ogromnym plusem jest dla mnie to, że mimo że "Widunka" jest częścią serii, historia została dokończona, a nie zostałam z tysiącem niedopowiedzeń.
"Widunka" fajnie wpisała się w mój urlopowy czas, dobrze przy niej odpoczęłam. I znalazłam moje samotne drzewo. Polecam.



Komentarze
Prześlij komentarz