córka księdza
Nie mogę ocenić historii, która wydarzyła się naprawdę. Gdyby było to fikcją, napisałabym, że Zofia wiele razy irytowała mnie swoimi decyzjami i naiwnymi wypowiedziami w rozmowie z Matyldą. I wcale nie dziwiły mnie buntownicze odpowiedzi Matyldy. Jestem okrutna, ale nie przekonują mnie teksty typu "takie były czasy", "nie było innego wyjścia". Wyjście jest zawsze. Ale mnie łatwo mówić.
Jest mi - jako osobie wierzącej i praktykującej - trudno czytać takie książki i przyjmować do wiadomości, że tak okrutne rzeczy dzieją się w miejscach, gdzie powinna każdego spotkać tylko miłość. No ale wiem, że to wyidealizowana i kompletnie nierealna wizja Kościoła katolickiego. Nie chcę nawet myśleć, ile jest takich "Matyld", które zamiast opieki i miłości spotkały się z okrucieństwem.
Moja wiara nie opiera się na wierze w księży i zakonnice, dlatego we mnie nic się nie zmieni po lekturze. Ale wiem, że wiele osób zgorszy się do tego stopnia, że opuści Kościół. I nie wiem, czy można im mieć to za złe.
Trudna książka. Ale na pewno bardzo potrzebna. Nie ma we mnie zgody na zamiatanie takich spraw pod dywan.



Komentarze
Prześlij komentarz