Bądź pewny siebie!
Większość życia przeżyłam z myślą, że jestem nieśmiała - i to tak nieśmiała, że bardziej chyba się nie da. Gdy nieco zainteresowałam się samoświadomością, dowiedziałam się, że jestem introweryczką - i znowu: taką, że bardziej chyba się nie da. Jakiś czas później doszła do tego świadomość, że jestem też wwo. I to już jest combo. W dalszym ciągu uczę się z tym żyć i lubić to, chociaż nie raz i nie dwa wkurzam się na siebie, że zamiast zapytać pani w Biedronce o to, gdzie znajdę drożdże, przez dwadzieścia minut chodzę po sklepie i szukam. I gdyby nie to, że mój mąż zadzwonił do szkoły nauki jazdy zapisać mnie na kurs, do tej pory jeździłabym tylko rowerem. Bo ja nie dzwonię, nie pytam, nie odzywam się, gdy kogoś nie znam... Wiecie, jakie to trudne i męczące? I wiecie, jak frustrujące jest to, że inni tego nie rozumieją i - co gorsze - nie akceptują?
Teraz jest moda na ekstrawertyków: dużo, głośno, bardzo, do przodu. Mam w pracy ekstrawertyków, którzy nie mają takich pomysłów jak ja, ale punktują, bo są widoczni. A ja po prostu, po cichu robię swoje (i innych też). Wiem, że nie stanę się ekstrawertykiem, choćbym bardzo chciała (a trochę bym chciała), ale dlaczego mam z tego powodu cierpieć? I dlatego sięgnęłam po "Bądź pewny siebie. Poradnik dla introwertyka". No i cóż. Czy coś zmieniło się w moim życiu? Nie. Bo żeby coś się zmieniło, trzeba by zastosować się do rad. Być może jestem dziwna, ale rady w stylu "jak boisz się zadzwonić to zadzwoń", "jak się boisz odezwać, wybierz sobie jedną osobę, do której się odezwiesz" to żadne rady. Równie dobrze można powiedzieć do kogoś, kto nie umie czytać, żeby się czytać nauczył. Także niewiele mądrości wyniosłam z tego poradnika. Bo ja naprawdę nie umiem rozmawiać o niczym i nie pomoże mi rada "zapytaj pierwszy".
Życzyłabym sobie natomiast, żeby książkę przeczytali ekstrawertycy i żeby mieli więcej zrozumienia dla introwertyków, bo często mam wrażenie, że uważają za gorszych tych, którzy się z nimi nie przekrzykują. Ale może nie mam racji, może to po prostu odzywa się we mnie wwo...
Ojej🫣 Miała być krótka notka o książce, a wyszła litania biadoląco-żałobna. Jeśli ktoś wytrwał do końca - gratuluję.😉



Komentarze
Prześlij komentarz